Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

poniedziałek, 16 lipca 2012

Zrozumieć...

Rzecz będzie o książce i na pewno jeden wpis to za mało... Nie przeczytałam jeszcze całej, a już wydaje mi się nowymi lądami, które odkryłam i chciałabym się podzielić.
To książka wyjątkowa.

Właściwie mam pecha do książek ostatnio przeczytanych, tych z pułki - do przemyślenia i refleksji. Najpierw "Śmierć. Ostatni etap rozwoju" Elizabeth Kübler-Ross, a teraz...
"Zrozumieć zwierzęta" Temple Grandin i Catherine Johnson.
Można powiedzieć, że zupełnie się nie spodziewałam tego, co w nich znalazłam.

Główną autorką jest kobieta z autyzmem. Naukowiec - autystyczka. Jak sama mówi o sobie, będąca pomiędzy zwierzęciem, a człowiekiem.
Temple Grandin pracuje ze zwierzętami. Jeśli jednak spodziewacie się kogoś na wzór Sonyi Fitzpatric ("Jak rozmawiać z kotem") to się rozczarujecie. Ja się w pierwszym momencie rozczarowałam. I przeraziłam. Temple Grandin pracuje ze zwierzętami hodowlanymi. W każdym razie do doświadczeń z nimi odwołuję się najczęściej. Są to krowy i świnie, rzadziej kury. Czasem konie. Zwierzęta te są hodowane na mięso, mleko, jaja itd... Praca Temple Grandin polega między innymi na uczynieniu ich życia (i śmierci) znośniejszymi.

Mnie samej wielokrotnie włos stawał na głowie. Zupełnie nie byłam przygotowana na czytanie o krowach, którym należy ułatwić przejście do kojca uciskowego, gdzie są szczepione. Jest ich wiele, a wąskie przejście niesie dla krów sporo zagrożeń. Może nim być pozostawiona butelka, wisząca gdzieś bluza, huśtający się łańcuch, itd...

Ale jednak nie żałuję, że czytam o tym jak Zrozumieć zwierzęta. I ludzi. Autorka sporo miejsca poświęca na porównanie działania zwierząt, ludzi i autystyków.

Jest to książka naukowa. Poparta literaturą zawierająca opisy badań naukowych (eksperymentów ze zwierzętami i na zwierzętach, a także z ludźmi).

Rozdział I - to "MOJA OPOWIEŚĆ", zaczyna się od słów:

"Osoby, które nie zetknęły się bezpośrednio z autyzmem, pytają mnie często o chwilę, kiedy pojęłam, że potrafię rozumieć sposób myślenia zwierząt. Wydaje im się, że nagle doznałam oświecenia. (...) dopiero po czterdziestce zrozumiałam, że dzięki autyzmowi mam olbrzymią przewagę nad właścicielami gospodarstw, którzy zatrudniali mnie, żebym zajęła się ich trzodą."

Jednym z ważniejszych, przełomowych wydarzeń w życiu autorki było to, gdy odkryła istnienie i działanie kojców uciskowych w gospodarstwie. Temple Grandin uczęszczała już wtedy do szkoły z internatem dla dzieci dysfunkcyjnych emocjonalnie. W szkole tej "grupa emocjonalnie niezrównoważonych nastolatków mieszkała obok grupy emocjonalnie niezrównoważonych koni". Ale wróćmy do kojców, gdyż o nich będzie w książce częściej... Kojce są po to, by ściskały krowy, tak, aby weterynarz mógł spokojnie zrobić zastrzyk. Nie mam pojęcia, czy takie kojce są i w Europie i w Polsce. Temple Grandin odwołuje się do realiów Stanów Zjednoczonych Ameryki. "Kojce wyglądają jak duża metalowa litera V połączona na dole zawiasami. Kiedy krowa wchodzi do środka, kompresor zamyka V, co powoduje unieruchomienie zwierzęcia. Jednocześnie obsługujący je ludzie mają dużo miejsca, by na przykład zrobić zastrzyk. (...) Można by się się spodziewać, że krowy wpadną w panikę, kiedy ten mechanizm zacznie się wokół nich zaniskać. Nic takiego jednak nie nastąpiło - zwierzęta po prostu się uspokoiły.(...) mocny ucisk działa uspokajająco.(...) Gdy jesienią wróciłam do szkoły, jeden z nauczycieli pomógł mi zbudować podobne urządzenie dla człowieka znajdującego się na czworakach. Musiałam tylko kupić kompresor i użyłam specjalnej sklejki zamiast metalowych szyn. Wszystko świetnie zadziałało. Kiedy zaczynałam korzystać z mojego kojca uciskowego, natychmiast się uspokajałam. To urządzenie służy mi do dziś."
Z czasem autorka udoskonaliła to urządzenia, ale o tym jest dużo później ;).
W pierwszym rozdziale jest jeszcze o tym, dlaczego nie dostrzegamy wyjątkowości zwierząt. Dlatego, że nie wiemy czego szukać. Ludzki mózg jest tak zbudowany, by szukać tego, czego się spodziewa. Tym czasem nie jesteśmy w stanie spodziewać się tego, czego nie znamy i przez cały czas antropomorfizujemy zwierzęta...

Pisze ona o behawiorystach - ich wkładzie w zrozumienie zwierząt: wpływu środowiska na zachowanie, ale także o etologach, którzy badają zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Jedni i drudzy zgadzają się co do tego, że antropomorfizacja zwierząt (i czasem ludzi) jest czymś nieodpowiednim.

Nie należy traktować zwierząt, jakby byli czworonożnymi ludźmi. W książce podany jest przykład psa, który uwielbiał rozgrzebywać śmieci, ale przyłapany na tym, wśród śmieci uciekał i chował się. Człowiek tłumaczył to sobie tym, że pies czuł się winny z powodu rozrzucenia śmieci. Tymczasem zrobiono eksperyment, w którym psa wprowadzono do pomieszczenia z już wcześniej rozsypanymi śmieciami.
Pies na widok śmieci na podłodze po prostu uciekł tak samo, jak wtedy, gdy sam był sprawcą. Nie uciekł jednak z POCZUCIA WINY, ale ze STRACHU - bowiem same rozrzucone śmieci oznaczały dla psa kłopoty!... (nie rozróżniał on tego, czy je sam rozsypał, czy nie).

W pierwszym rozdziale autorka pisze także o wspólnym autystykom i zwierzętom widzeniu szczegółowym, widzeniu obrazami. Kiedy Temple Grandin myśli nie ma w głowie słów, tylko obrazy. "Kiedy myślę o jakiejś strukturze, nad którą pracuję, podejmuję decyzje na podstawie obrazów. Widzę jak obrazy moich projektów zaczynają tworzyć zgraną całość, albo dostrzegam zgrzyty między nimi i to, że po zestawieniu się po prostu rozsypują z powodu jakiejś poważnej wady. (...) W trakcie rozmowy tłumaczę obrazy na gotowe frazy lub zdania, które mam "nagrane" w głowie. (...) jestem niczym magnetofon. Dzięki temu mogę rozmawiać."
Zwierzęta postrzegają takie szczegóły, których człowiek nie jest w stanie zobaczyć. Dlatego, że mózg człowieka jest tak zbudowany by syntetyzować to co widzi i by dopasowywać obraz do tego, co spodziewa się zobaczyć. Zwierzęta nie mają takiej umiejętności. One chcąc nie chcąc widzą każdy cień, poruszający się element itd. Człowiek nie jest w stanie zrozumieć o co chodzi, dopóki sam nie zacznie widzieć jak one. A to, z racji tego, jak działa nasz mózg, często nie jest po prostu możliwe...
Myślę jednak, że już dużą "poprawą widoczności" jest założenie, że być może one widzą więcej!...

I tutaj skończę, bo za chwilę zaczyna się rozdział drugi tej książki, ale o tym, co wydało mi się w nim dla mnie cenne napiszę innym razem ;).

Napiszę tylko, że jeśli ktoś szuka pomocy w zrozumieniu autyzmu to ta książka jest zdecydowanie dla niego... Właściwie nie wiem, czy nie jest w niej więcej o autyzmie i autystycznej autorce, niż o zwierzętach... ;).

A na koniec okładka:


I moim zdaniem bardzo celna recenzja:

"Zrozumieć zwierzęta" to książka niezwykła. Autorka - Temple Grandin, która sama ma autyzm - odkrywa nam inne postrzeganie świata przez osoby autystyczne, bliższe temu jak postrzegają świat zwierzęta. Stąd podtytuł "Wykorzystanie tajemnic autyzmu do rozszyfrowania zachowań zwierząt". Temple Grandin - jest doktorem nauk o zwierzętach - połączyła doświadczenia osobiste i zawodowe, zyskując tym samym zupełnie wyjątkową perspektywę przyczyn zachowania się zwierząt. Autorka swoją wieloletnią pracą jako konsultant dowodzi, że potrafi rozumieć zwierzęce emocje, wyjaśnić, co czują i jak myślą zwierzęta oraz - jak pokazuje ta książka - przetłumaczyć je na język zrozumiały również dla nieprofesjonalistów. Szeroki jest krąg potencjalnych czytelników. Terapeuta dowie się z książki jak świat postrzega osoba autystyczna. Miłośnik zwierząt zyska solidną dawkę wiedzy o zachowaniach zwierząt, w szczególności psów. Informacji opartych na badaniach naukowych, z obszerną bibliografią do każdego rozdziału. Pozna skąd biorą się ból, strach, agresja, miłość, przyjaźń, a nawet niezwykłe właściwości zwierząt.


Jeśli oczekujesz książki łatwej w odbiorze, możesz się srogo rozczarować. To trudna lektura zarówno ze względu na formę - sporo dygresji, sprawiających początkowo wrażenie chaosu, jednak w sumie tworzących spójny obraz, gdy przełamiemy swój sposób postrzegania i podążymy za Autorką. Treść również może szokować, szczególnie fragmenty o przemysłowych hodowlach i ubojniach zwierząt. Autorka nie upiększa tego świata, nie stara się przedstawić go w innych barwach. Dlatego lektura miejscami jest trudna ze względu na drastyczną dosłowność opisywanych przykładów. Ale właśnie taki jest świat zwierząt i dopiero poznanie go, pozwala ludziom zmieniać los naszych braci mniejszych. Warto jednak przebrnąć przez te fragmenty, aby otworzyć się na inne postrzeganie świata.


Jest to książka dla tych, którzy chcą chcą zrozumieć dlaczego zwierzęta reagują inaczej niż oczekują tego ludzie. Autorka przekonuje, że świat widziany oczami zwierząt jest inny, zawierający mnóstwo szczegółów. Człowiek zwykle ich nie dostrzega. W procesie ewolucji wykształciły się bowiem mechanizmy, które powodują automatyczną selekcję i odsiewanie części z postrzeganej informacji. W efekcie elementy informacji nie pasujące do kontekstu są "gubione". Pokazują to badania ilustrujące tzw. ślepotę pozauwagową czy badania nad dostępem mózgu do nieprzetworzonych danych. Zwierzęta, a także osoby autystyczne, nie "gubią" informacji. Dostrzegają detale. które zwykle umykają uwadze przeciętnego człowieka. Muszą jednak inaczej je przetwarzać. Mrówka, aby upewnić się, że minęła punkt orientacyjny na trasie mija go i odwraca się, aby porównać go z obrazem, który wcześniej zapamiętała. Człowiek nie musi tego robić, ponieważ nasz mózg "uzupełnia" szczegóły tymi, które są oczekiwane, co pozwala rozpoznać obiekt nawet gdy patrzymy na niego z innej strony. Wiele tego rodzaju, potwierdzonych przez naukowców, informacji przytacza Autorka pokazując i wyjaśniając mechanizmy postrzegania zwierząt. A wszystko po to abyśmy ze zrozumieniem stosowali rady zawarte w kończącym książkę poradniku "Jak zapobiegać problemom związanym z tresurą i zachowaniem".
Książka powinna być obowiązkową lekturą dla terapeutów pracujących z osobami autystycznymi ponieważ Autorka przez pryzmat własnych doświadczeń pokazuje jak postrzega świat osoba autystyczna. Dla terapeuty jest to wiedza bezcenna. Kynoterapeutom wiedza zawarta w książce przyda się podwójnie: w pracy z autystykami oraz dla lepszego zrozumienia swojego pomocnika – psa. Stąd patronat Polskiego Towarzystwa Kynoterapeutycznego nad książką „Zrozumieć zwierzęta”.


Książkę wydało Wydawnictwo „Media Rodzina”. W październiku 2011 r. w tym samym wydawnictwie ukazała się kolejna książka Temple Grandin „Zwierzęta czynią nas ludźmi”."

rmx - Forum Polskiego Towarzystwa Kynoterapeutycznego

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Prześlę Ci gdy przeczytam i opiszę :), czyli pewnie końcem lipca. Jeśli chcesz przypomnij proszę e-mailem :).

      Usuń

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)