Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

piątek, 14 grudnia 2012

Czarny Łabędź.



Zamieszczam recenzję za: www.soundtracks.pl, która bardzo mi odpowiada.


"Czarny Łabędź z pewnością nie należał do najłatwiejszych projektów w karierze Clinta Mansella. Reżyser Darren Aronofsky, z którym kompozytor współpracuje od lat, chyba nigdy wcześniej nie rzucił mu takiego wyzwania artystycznego. Rola muzyki wCzarnym Łabędziu była znacząca już w samym zamyśle. Kompozytor nie mógł ograniczyć się tylko do zilustrowania obrazu. Musiał wspomóc łączenie różnych konwencji, którymi posłużył się reżyser, muzycznie sportretować psychikę bohaterki, a wszystko w oparciu o partyturę baletu Jezioro Łabędzie Piotra Czajkowskiego. 

Czarny Łabędź jest wizyjnym filmem, który przedstawia dwa procesy. Zewnętrzny: przygotowania do premiery nowej, oryginalnej inscenizacji baletu Jezioro Łabędzie oraz wewnętrzny: psychiczną walkę baletnicy Niny (Natalie Portman), odtwórczyni głównej roli czarnego i białego łabędzia. Jak nietrudno się domyślić, w filmie oba procesy się przenikają. Obserwujemy morderczą pracę artystki i wnikamy w jej niszczejącą psychikę – schizofreniczne wizje bohaterki zostały przez Aronofskiego pokazane w konwencji horroru. Należało zatem stworzyć spójną oprawę muzyczną, która, podkreślając poszczególne elementy fabularne i stylistyczne, scalałaby je w jedną całość. 

Mansellowi sztuka ta doskonale się udała. Artysta spoiwem uczynił tematy i motywy z Jeziora Łabędziego, które przewijają się przez utwory oryginalne. Dzięki temu prostemu zabiegowi nowa muzyka idealnie łączy się z baletem Czajkowskiego a także z jego Mansellowską adaptacją. Adaptacją bardzo efektowną, wydobywającą to, co w klasycznym dziele jest najbardziej uniwersalne, ale i rozszerzającą kontekst ilustracyjny poszczególnych części. W Czarnym Łabędziu są na przykład sceny, w których muzyka z jednej strony stanowi podkład dla tancerek w czasie ich prób, z drugiej, perfekcyjnie podkreśla intrygę filmu (rywalizacja, seksualna gra z reżyserem). 

Artysta sugestywnie kreuje suspens filmu. Posługuje się brzmieniem ambientowym oraz narracją, charakterystyczną dla gatunku horroru. Nastrój niepokoju zbudował natarczywą rytmiką oraz frapującym połączeniem symfonicznego instrumentarium z elektroniką. Warto tu podkreślić rolę fortepianu, instrumentu obecnego na pierwszych próbach tancerzy – gra się na nim wyciągi partytury. Mansell inteligentnie buduje przy jego pomocy pomost pomiędzy światem Jeziora Łabędziego a rzeczywistością tancerzy. Słuchając płyty, najbardziej ciekawe wydały mi się te utwory, w których adaptowane zostały fragmenty baletu Czajkowskiego. Zwracam choćby uwagę na igrający ze słuchaczem A New Swan Queen, wykorzystujący Taniec małych łabędzi z IV aktu dzieła. 

Clint Mansell stoczył zwycięski artystyczny bój z filmową materią i partyturą Czajkowskiego. Słynne dzieło nie sparaliżowało go, stworzył oryginalną muzykę, twórczo wykorzystując jeden z najsłynniejszych baletów wszech czasów."

I jeszcze dwa zdjęcia:


Ode mnie tylko dodam, że obraz jest przepiękny... Perfekcyjnie nakręcony, świetnie zagrany, a o muzyce jest wyżej :). Film pozostawia i ciszę i tło, w których można odnaleźć zupełnie nowe dźwięki i nowe przestrzenie... Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)