Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

niedziela, 17 lutego 2013

Niezbyt śmieszna komedia... - Bardzo dobry film!

Reklamy, które zachęciły mnie by pójść na film okazały się nie być warte przysłowiowego funta kłaków...
Bo... Bo gdybym nie wiedziała, że to komedia, to chyba w ogóle by mnie film nie śmieszył...


Ale gdy już się przełknie tę pigułkę, to film okazuję się fantastyczny :)!!!


On - Pat Solitano (Bradley Cooper), schizofrenik, z chorobą afektywną dwubiegunową, po "odsiadce" w zakładzie psychiatrycznym, gdy opuściła go żona (po tym jak przyłapał ją na zdradzie i dotkliwie pobił jej kochanka), bez pracy:


Ona - Tiffany (Jennifer Lawrence) wdowa z dość nietypową historią: ma depresję więc życie łóżkowe jej nie wychodzi, mąż chce jakoś temu zaradzić, jedzie po bieliznę seksowną dla niej, gdzieś w tej podróży, wychodzi z auta zostaje śmiertelnie potrącony. Na przednim siedzeniu samochodu zostaje ładnie zapakowany komplet, ona więc (z rozpaczy) przez kolejne tygodnie w swojej firmie uprawia seks z kim popadnie, a właściwie z każdym (i każdą)... Zostaje wylana z pracy.


Jego Ojciec - Pat Solitano Sr. (Robert De Niro), zakręcony na punkcie futbolu, nałogowy hazardzista, z obsesyjnie-maniakalnym podejściem do rytuałów jakie powinny odbywać się podczas oglądanych przez niego meczy (przez telewizor, ze względu na wszczynanie rozrób, ma zakaz wstępu na stadion).

Jego Matka - Dolores Solitano (Jacki Weaver), chyba najnormalniejsza z nich wszystkich i jak przystało na głowę rodziny trzymająca wszystkie sznurki w tej układance...


On zostaje wypisany ze szpitala na życzenie Matki. Wydaje się, że Ojciec nic o tym nie wie, ale po głębszym wejrzeniu w film, po wyjściu z kina, podczas picia czekolady z przyjaciółką, dochodzi się do wniosku, że może to właśnie Ojciec najbardziej potrzebuje syna, który stanowi najlepszy, najpewniejszy talizman pozwalający wygrywać drużynie, której kibicuje...


A dalej nie będę opowiadać :)... Sami sobie wyróbcie opinię, ja jednak im więcej o filmie myślę, tym większe mam wrażenie, że zostałam nieźle wkręcona...


Komedia romantyczna? ;)


Poznają się na kolacji, gdzie zostają zaproszeni: on przez przyjaciela, który żyje w permanentnym stresie, skrywanym przed żoną, odreagowywanym w samotności - gdzie staje się totalnym świrem, ona przez swoją siostrę, ułożoną, perfekcjonistkę  strasznie sztywną (na pewno psycholog znalazł by dla niej odpowiednią jednostkę charakteryzującą ten rodzaj zaburzenia, jeśli nie choroby).

Spotykają się podczas biegania. Przypadkiem?

No właśnie...

Idźcie, idźcie na ten film. Oglądajcie uważnie. I jeśli ktoś z was, albo waszych przyjaciół, których zechcecie zaprosić do kina - bo film przecież jest poradnikiem pozytywnego myślenia, cierpi na nerwicę, depresję itp. to niekoniecznie będzie to odpowiedni film... ;)...

A! Scena z Hemingwayem niesamowita.
Jak i spotkanie z psychoterapeutą na stadionie...

:).

No i w końcu jest to film pozytywny, bo jednak wszyscy Ci ludzie z przeróżnymi zaburzeniami, odnajdują się w świecie, znajdują dla siebie miejsce i sposób i... są szczęśliwi :D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)