Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzisiaj jest dzień niewinności

niedziela, 10 listopada 2013

Kat miłości. Opowieści psychoterapeutyczne

Długo jakoś obchodziłam tę książkę dookoła (kupiłam ją ze dwa miesiące temu), aż w końcu postanowiłam przeczytać... I okazało się, że nie jest wcale tak ciężka, jak brzmi tytuł (oraz subtytuł)... ;). (Uważam, że tytuł jednej z opowieści, jako tytuł książki nie jest trafiony... Nawet opowieść pod tym tytułem nie jest o zabijaniu miłości (co sugeruje tytuł)...)



Irvin Yalom jest świetnym pisarzem o lekkim piórze i książkę czyta się jak zwykły zbiór opowiadań, są to jednak opowieści niezwykłe :) - każda jest wyjątkową historią wyjątkowego człowieka, każda (prawie) kończy się dobrze, w każdej jest jakieś przesłanie, coś do zapamiętania, coś do przemyślenia..., w każdej jest niezwykłe ciepło, szczerość, dojrzałość, miłość... W każdej jest opisany proces szczególnej zmiany, jaka dokonuje się w sferze psyche, w sferze ducha... Autor, psychoterapeuta jest obserwatorem i naprowadzającym, ale nie ma w nim pychy, czy poczucia, że to jego zasługa, raczej przeciwnie - jest świadomość własnej ułomności. Czymś co mnie bardzo uderzyło w języku autora, to używanie słowa: czułem, że (ja najczęściej mówię: myślę, że) - zaufanie do własnej intuicji i doświadczenia.


Coś, czego po prostu, zwyczajnie zazdroszczę - bardzo chcę mieć takie zaufanie do samej siebie, do swojej intuicji, do swoich uczuć. Chcę wierzyć w nie :). Wierzyć w to co się czuje? - wiem, że brzmi to niedorzecznie, bo niby jak można nie wierzyć we własne uczucia? nie dowierzać im? - ano można. Można nie wierzyć, że to co się czuje - się czuje naprawdę i że to oznacza to co oznacza. Na przykład czuje się złość bo coś tam, ale nie wierzy się w to, i potrzeba potwierdzenia, że "coś tam" może budzić takie uczucia. No, zadanie dla psychoterapeuty  ;)...


Wracając do książki..., potwierdza ona, to, o czym już słyszałam, że główne (jeśli nie jedyne) działanie psychoterapii osadza się na relacji pomiędzy pacjentem, a terapeutą i rzeczywiście można tę bliskość odczuć pomiędzy słowami... ;).

Polecam.

ps. na zdjęciach przemyciłam prezenty od Kociamki (Iwony), która je zrobiła ręcznie specjalnie dla mnie, za co jestem jej bardzo wdzięczna :)... Ale o Kociamce opowiem kiedy indziej... :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)