Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

piątek, 1 listopada 2013

Wieczór autorski Łaziska Górne

Mam już zdjęcia z wieczoru autorskiego, ale umieszczę tu tylko kilka, bo wyszłam jak wyszłam (chyba jednak zbyt krótko obcięłam włosy?), a dla tym co nie byli zdjęcia i tak nie wiele powiedzą...

Zobaczcie jakie śliczne, nastrojowe lampy są w Piwnicy na dachu w Łaziskach Górnych:


było 12 osób, a więc kameralnie:

dzięki czemu czułam się bezpiecznie :)... I mogłam w miarę swobodnie prezentować wiersze.




Co prawda i tak policzki zrobiły mi się buraczkowe, ale nie przejmowałam się tym, że inni to widzą, już jakiś czas temu powiedziałam do siebie, że to nie wstyd przeżywać coś głęboko i intensywnie :), więc jeśli komuś moje zdenerwowanie przeszkadza, to przykro mi bardzo, ale to jego problem.


Bardzo dziękuję wszystkim, którzy byli, a także tym, którzy towarzyszyli mi myślą, trzymali kciuki i byli obecni na innym planie niż fizyczny :).... Kwiaty dla Was:


I jeszcze dodam podsumowując, że warto się postresować.

Kiedy w niedzielę przed wieczorkiem pojechałam do rodziców, byłam tak emocjonalnie rozbita, że rozpłakałam się jak tylko zobaczyłam mamę. Przytuliłam się do niej i jakoś jej wyartykułowałam, że właściwie to płaczę bo się cieszę i boję jednocześnie :)..., a później zajęłyśmy się innymi rzeczami :). Mama tylko spytała, czy ma ze mną pojechać, czy to mi pomoże. Na pewno by mi pomogło, ale miałam już niezłą obstawę i nie chciałam mamy ciągnąć tak daleko...
Natomiast mój tata zareagował w ten sposób, że zapytał, po co mi takie coś, skoro mnie to denerwuje i męczy. Próbowałam wyjaśnić tacie, że gdybym miała robić rzeczy, które niosą wyłącznie przyjemne doznania, musiałabym nie robić prawie nic..., ale tata nie dawał się przekonać. Właściwie to typowo męskie podejście - od razu znaleźć rozwiązanie, radę. Doceniam i jestem wdzięczna, ale to właśnie maminej czułości potrzebowałam tego ranka :).

Przez kilka dni zastanawiałam się nad tym, co tata powiedział... I właściwie nie znalazłam odpowiedzi, czy lepiej nie angażować się i uniknąć zarówno pozytywnych, jak i negatywnych emocji, czy też nie, ale dzisiaj przypomniałam sobie w końcu, dlaczego wybrałam właśnie te emocje: bo jest to krok ku optymalizacji poprzedniej strategii, a była to właśnie strategia bierności, unikania i taoistycznego wu wei.

I że mimo wszystko wolę ten stres - jako dodatek do radości i pełniejszego przeżywania... Howgh! :).

23 komentarze:

  1. taaak...
    mężczyźni już tak mają...
    jest garstka takich co zrozumieją, że żyje się aby czuć, że płacze się ze szczęścia, że tęskni się za kotem... ale najczęsciej wtedy kiedy my chcemy się wygadać i dalej odczuwać nasze emocjonalne rozchwianie oni podsyłają w jednym krótkim zdaniu gotowy przepis na "wyzdrowienie"
    Ahh... szkoda, że nie mogłam tam być...
    Pięknie i kameralnie...
    Czuj... żyj pełnią życia...
    płacz i krzycz, śmiej się głośno...
    w życiu tak już jest dziś boli jutro raduje się dusza...
    i wtedy życie jest pełne i prawdziwe
    Uściski serdeczne przesyłam ;-)))
    Venus okupująca moje prawe przedramię też mruczy do Ciebie ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :). Ucałuj Venus ode mnie... :). Szkoda, że nie mogłaś tam być...

      Usuń
  2. To chyba musi byc mile, taki wieczor autorski? Twoja fryzura jest niezwykle twarzowa i odmladzajaca, wygladasz w niej super i uwazam, ze wcale nie jest za krotka. W ogole wygladasz na swoim wieczorze bombowo, naprawde!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Panterko :)! No! Poczułam się od razu lepiej :)!!! Był mi potrzebny taki komentarz :)...
      A wieczór autorski? Bardzo miłe, zwłaszcza jeśli się podobał :)...

      Usuń
  3. Sukces zwykle przychodzi po długich i żmudnych zmaganiach ze sobą samym. Ale gdy już przyjdzie, radości nie ma końca. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)... To taki sukcesik, ale rzeczywiście bardzo ważny i niosący radość :)

      Usuń
  4. Nie zapomnę Twojego oburzenia gdy w mailu nazwałam Cię Lucyną... :) A teraz ta Lucyna urodziła się po raz drugi, śmiało patrzy na świat i jest bardzo życiowo mądra. :)
    Zauważyłaś, że to tylko ma wartość co nas coś kosztuje? Jestem jak najbardziej za odważaniem się, za narażaniem się na różne emocje, na strach, na stres, na niepokój.
    Wyglądasz ślicznie, szczuplutko, młodziutko, skromnie i z klasą.

    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, że pamiętasz to jako oburzenie... Po prostu nie lubiłam swojego imienia, reagowałam na nie odrazą... Teraz też zresztą jest mi z nim trudno, ale oswajam się. Dziękuję :)... Cieszę się, że zauważasz zmianę. Co do wartości to w większości tak jest jak piszesz, ale są takie wartości, takie cuda, które nic nie kosztują..., zero wysiłku i zero nerwów...: wystarczy wyjść o wschodzie na łąkę :)...Albo choć spojrzeć przez okno...
      To fajnie, że wyglądałam tak jak chciałam :). Dziękuję.

      Usuń
    2. Pamietam to jako oburzenie. Odebrałam to jako reprymendę. :))
      Masz rację z tym wschodem, jednak jak napisałaś na to też trzeba zasłużyć wstając rano...

      Usuń
    3. Trzeba bardzo uważać ze słowem pisanym...
      :)

      Usuń
  5. Do twarzy Ci w rumieńcach :)))
    Gratuluję!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie, kochana jesteś :).

      Usuń
  6. Fajnie że się udało :)

    "I że mimo wszystko wolę ten stres - jako dodatek do radości i pełniejszego przeżywania..."
    Bardzo prosto i szczerze. I o to chodzi...
    Pozdrówka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, ze nikt nie nagral dla nas chociaz czesci tego wieczoru. Mysle, ze na twoim miejscu tez bym sie troche stresowala... Ale za to jaka satysfakcja, gdy wszystko dobrze pojdzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika, to by nie było ani trochę podobne, takie nagranie... Najfajniejsze w wieczorach z poezją jest nastrój, klimat... :).

      Usuń
  8. przede wszystkim gratuluję ci z całego serca, abi. wyglądasz na tych zdjęciach prześliczne, tak świeżo i dobrze, że emocje widać na buzi.
    tata bardzo pragmatyczny, większość mężczyzn taka jest.
    a nastój w piwnicy na dachu przecudowny, pełen ciepła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewo :).... Piwnica to bardzo miłe miejsce...

      Usuń
  9. Gratuluję z całego serca i cieszę się że emocje były i z nimi można było być by je przeżyć.
    Matka a ojciec dwa światy, jeden "tylko" wspiera a drugi chce realnie pomagać jak potrafi.
    Masz cudownych rodziców, oboje.
    Lucyna, piękne imię ma w sobie dostojeństwo. Jest bardzo tu i teraz a jednocześnie czerpie pełnymi garściami ze świata pomiędzy. Ja kiedyś nie lubiłam swojego imienia, dopóki się czegoś więcej o sobie nie dowiedziałam i o kobietach noszących to imię. Imię koreluje pomiędzy Charakterem a Temperamentem. Troszkę numerologii - pasji mojej, musiałam jak zwykle wtrącić. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu podobnych emocji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)... Miło mi, że jesteś :).
      Rzeczywiście mam cudownych rodziców :D.
      No uczę się tej Lucyny i pewnie gdy ją poznam to polubię. Obcięłam włosy w geście... w geście odnajdywania siebie... :)..., ale nie wiem, która nosi tę fryzurę, czy łobuzerska Lucynka, czy kobieca Lucyna... Chyba te krótkie włosy to jest to coś, co je łączy :). Wymagają odwagi i otwarcia się. Nie mogę już schować się za włosami opadającymi na twarz. Nie mogę i nie chcę tego robić, nawet jeśli jeszcze nie wiem, jak sobie radzić z lękiem przed odsłonięciem ;)... Ech...

      Ja kiedyś bardzo interesowałam się numerologią. Moja cyfra urodzenia to 9, a Twoja? To ciekawe, że w moim imieniu są trzy trójki (a więc 9) oraz siódemka, piątka i jedynka..., a w sumie imię to ma wartość 4. (Lucynka ma 6, a Abigail 5, a moje drugi imię Zofia - 3)

      Moje imię i nazwisko przed ślubem to 8, a po ślubie 7 ;)....
      Ciekawe, prawda?

      Usuń
    2. Lucynko numerologia to moja wielka miłość i pasja, ale nie ezoteryczna numerologia. To jakby to powiedzieć wiedza oparta o komputer. No tak, chyba nie do końca oddaje to o czym myślę ale tak nie interesuje mnie w numerologii ezoteryka.
      Oparłam moją wiedzę o współczesnego amerykańskiego numerologa zwanego papieżem numerologii Kevina Avery. Był doradcą czterech kolejnych prezydentów i potrafił jak nasz wielki Józef Marcinkowski ("Pamiętnik Jasnowidza" bardzo polecam) obliczyć datę śmierci. Byłam ciekawa bardzo jak to zrobił i chyba wiem tzn umiem.
      Moją cyfrą urodzenia tzn Drogą życia jest -1- . Czyli Twój charakter to przed zmianą nazwiska 6- a po zmianie -5-? :) Moja córka jest -9- z Drogi życia oj rzadko się ze mną zgadza, tzn najpierw się nie zgadza, po czym po jakimś czasie jest: wiesz mamuś miałaś rację. :) No właśnie do mnie dotarło że przed zmianą nazwiska dziewczę moje z Charakteru była też -6-. :) Ciekawe naprawdę ciekawe. :) Imię Lucyna ma dużo -3- i suma to 22 wielki konstruktor. Wspaniałe imię naprawdę wielkie. Jeśli chcesz zapraszam do skromnej mojej strony numerologia.pl
      Tam starałam się napisać co wiem. A Kevin Avery? można kupić jego książki na amazon córka kupiła jedną i trochę mi przetłumaczyła ale niewiele:
      http://www.barnesandnoble.com/s/kevin-avery?dref=1%2C397%2C2741%2C11680
      żadnej jego książki nie przetłumaczono na j. polski. znam tylko krótki przedruk w dawnym jakimś magazynie.Kevin A. już nie żyje.
      Pozdrawiam Cię ciepło pewnie się nie zgodzisz z moim nowym wpisem jak to -9- która zawsze szuka swoich własnych ścieżek i sama sobie otwiera drzwi do tajemnic do poznania. :)

      Usuń
    3. To bardzo ciekawe, co piszesz. Obliczyłaś swoją datę śmierci? Obliczyłabyś moją?... A charakter, to która liczba? To imię i nazwisko razem o ile dobrze doczytałam na Twojej stronie :) - a więc w moim przypadku zmiana była z 8 na 7, a nie z 6 na 5... Chyba zrobię o tym oddzielny post :), fajnie wrócić do dawnych zajawek :)...

      Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
  10. fantastycznie wyglądałaś na spotkaniu i z fryzurką, i w uśmiechach, i z błyszczącymi oczami. To musiał być niezwykły czas. Podoba mi się ten wiersz o Lucynie i Lucynce. Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)