Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

czwartek, 27 lutego 2014

Jack Strong - uczta kinomana czy żenujący gniot?

Dzisiaj recenzja autorstwa Michała :).
Byliśmy na filmie rodzinnie, we trójkę i z radością skorzystałam z okazji, jaką było napisanie przez syna recenzji na własne potrzeby ;)....


***
Już na wstępie rozwieję wasze wątpliwości. Najnowszy film Władysława Pasikowskiego (Psy, Pokłosie) z całą pewnością gniotem nie jest chociaż do obrazów takich mistrzów jak Clint Eastwood czy Martin Scorsese wciąż mu daleko.


Akcja filmu rozgrywa się w czasach głębokiego PRL-u. Ujęcia w ciemnych i "cuchnących komuną" wnętrzach, a także te kręcone "z ręki" wprowadzają widzą w stan dużego zaciekawienia, a w odpowiednich momentach przyczyniają się do nagłego wzrostu pulsu. Jeśli chodzi o samą konstrukcję akcji to wszystko jest utrzymane w cenionej przez szerokie rzesze widzów konwencji. Czyli, akcja, przerywnik (w tym wypadku reżyser ukazuje nam sytuacje poza granicami Polski), akcja. Wszystko dobrze zrealizowane i choć mało zaskakujące to dobrze wygląda i, co najważniejsze, naprawdę trzyma w napięciu.

Ekipa od kostiumów pokazała co potrafi - mundury świecą autentycznością, a pierś naszego szpiega zdobi pokaźny zestaw baretek. Gdyż to właśnie na nim opiera się cała fabuła. Wciąż widzimy go w kamerze, co niestety przyćmiewa resztę postaci, po obejrzeniu - całkiem o nich zapominamy. I tak jedyną wyróżniającą się tutaj osobą jest Mirosław Baka, który zagrał jednego z oficerów - współpracowników Kuklińskiego. I właśnie na tej płaszczyźnie poczułem pewien niedosyt. Chociaż Marcin Dorociński zagrał głównego bohatera nienagannie to konstrukcja samej postaci wydała się być żywcem wyjęta z Hollywoodzkich produkcji. Człowiek, który stawia dobro narodu ponad własne i ciągle ryzykuje życiem, broniąc ideałów, uczestnicząc w prawie samobójczych akcjach. Jego jedynymi problemami są kontakty z żoną (Maja Ostaszewska) i jednym z synów, który to przeżywając trudny okres dorastania buntuje się przeciw despotycznemu ojcu. Brzmi znajomo?

Podsumowując, film uważam za dobry. Dzieło jest przyjemne w odbiorze, zaciekawia, a od czasu do czasu serwuje nam dreszczyk emocji. Myślę, że Pasikowski dobrze nakręcił kawałek naszej historii i pomimo drobnych niedociągnięć warto obejrzeć tę produkcję.
***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)