Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień spokojnej radości :)

czwartek, 30 kwietnia 2015

Wpis sponsorowany - czyli oczami Romka ;)

Dzisiaj będzie o górach bez moich zdjęć ;), ale za to (prawie) wszystkie ze mną :). Jutro pokażę co sama złowiłam, ale dziś przynajmniej zobaczycie, dlaczego nie było krokusów...

Poniższe zdjęcia robił Romek Anusiewicz

Więc najpierw wyszliśmy... Szliśmy szlakiem czarnym z Żabnicy Skałki, przez Słowiankę, później niebieskim i jeszcze później żółtym... Na Rysiankę. Po krokusy... ;P.
Idąc przypominałam sobie tę trasę, przemierzaną latem z K. :). Jakże była inna, a mimo to,  tak rozpoznawalna...


To radość przez łzy, bo doświadczenie śniegu było w pierwszej chwili trudne. Dobrze, że w góry poszła Gosia, z którą, mimo, że widziałyśmy się po raz pierwszy w życiu od razu poczułam więź :).


Droga była błotnista...

Ale humory nam dopisywały :)

Mimo tego, że naprawdę miałam/mam dość zimy tej wiosny, to i tak nie dało się zignorować faktu, że było po prostu pięknie...

Momentami szlak był trudny.

Romek robił zdjęcia, a my chętnie lub mniej chętnie pozowałyśmy ;)

Woda i herbata bardzo przydatne :)

I dalej w górę...

Śniegu sporo...

Pierwszy kwiatek fotografowany przeze mnie :)

Bardzo spodobało mi się to zdjęcie:

Coś mi Gosia tłumaczyła, ale zapewne niewiele zrozumiałam ;)

Po krótkim odpoczynku czas iść dalej :)

"Odwróćcie się"...No to się odwróciłyśmy ;)... Pójście w góry z fotografem bywa męczące... ;/

Ale też chyba nigdy nie miałam tak wiele zdjęć, nawet wtedy gdy z K. chodziliśmy co tydzień. Swoją drogą to był dobry czas...

Zimowa sceneria... i mgły...I chmury... Słońce schowało się.

Ulubiony rezerwat Romka ;P

Przyłapana:

Wiał wiatr i włosy wpadały mi do oczu... Są już całkiem długie :)...

Droga :)

Kolejny upadek. Nie liczę nawet ile mam siniaków, ale dwa są bolące...

Wiatr, więc założyłyśmy kaptury.

Droga z widokiem.

Górskie rozstaje :).

Tylko punkcik ;)...

Schodzimy w dół, to już po przystanku w Lipowskiej. Schodziliśmy bezszlakiem, a więc drogą wyrębową.

Za nami Rysianka... Chyba :). Chyba Romanka jednak :)

:), skoro mogą istnieć przyjaźnie od pierwszego wejrzenia, to miłości też chyba? ;). Małgosi dokuczały kolana, mnie zresztą też...

Ostatnie strome zejście...


I ostatni przystanek :)


14 komentarzy:

  1. Nareszcie stanelas po odpowiedniej stronie kamery. Jestes niezwykle fotogeniczna, Abi! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękna trasa ale nie na moje nogi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna, tylko okazała się za krótka ;)... Jest wiele tras, w których można na szczyt wjechać i łagodnie zejść nie obciążając nadmiernie nóg. Albo odwrotnie :)

      Usuń
  3. ależ widoki i Wy tam jak łanie skaczecie, wogóle nie widać, że nóżki bolą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dopiero kolanka przy zejściu zabolały :D

      Usuń
  4. Super mieć takich towarzyszy wyprawy. Zazdroszczę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), rzeczywiście, towarzysze to podstawa :)

      Usuń
  5. Podziwiam poswiecenie, w taki snieg sie klasc dla dobrego ujecia! Super wyprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), żeby ono chociaż było dobre :(... Niestety...

      Usuń
  6. Piękne ujęcia zimowo- wiosennych stoków, grzbietów i dolin. I dwie odważne wędrowniczki ;)
    Fajne zdjęcia. Powinnaś częściej pojawiać się w kadrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :), ja chętnie, tylko ktoś jeszcze musi chcieć mnie fotografować :).

      Usuń

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)