Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzisiaj jest dzień prezentów

niedziela, 28 czerwca 2015

Wczorajszy spacer w Wapienicy

Byłam na spacerze, ale nie robiłam zdjęć, poza kilkoma, które wyjątkowo nie dotyczą pejzaży, portretów itd...


To fotografie tablic informacyjnych związanych z I Otwartymi Mistrzostwami Bielska-Białej w Biegach Górskich.
Miałyśmy z Renią wielką przyjemność z kontemplowania myśli zawartych na tabliczkach. Nie wszystkie były na naszej trasie, a więc nie wszystkie mam na zdjęciach. Zdjęcia telefonem, kiepskiej jakości, ale tym razem nie o nie tu chodzi. Wystarczy zmienić słowo "bieganie" na życie lub inne związane z własną pasją by nadać im uniwersalny charakter...






A ja nadal nie biegam... Czasem, gdy mam w sobie dużo emocji, gniewu zwłaszcza lub żalu, to wychodzę na spacer i biegnę. Wtedy rzeczywiście wczuwam się w bieganie i odczuwam radość z biegania. Bieganie pod dyktando schematów mnie nie interesuje, poczytam jednak o bieganiu, jak zacząć. Maratony mają w sobie coś dla mnie niemożliwego. Są długie, trudne, męczące... Stanowią wyzwanie. Coś, czego dotąd nie przeskoczyłam. Być może dlatego w ogóle o tym myślę?

Pamiętam też od czego zaczęło się moje odzyskiwanie siebie... Rzucenie palenia, później zen, poszukiwanie drogi dla siebie w kwestii zawodowej, studia... i cała praca nad sobą... Kilka lat temu (w 2008 lub 2009 r. nie pamiętam, pisałam już o tym, ale nie mogę znaleźć wpisu) na zajęciach fitness wyszliśmy na rozgrzewkę do parku. Pani prowadząca kazała nam biec (a ja nigdy nie lubiłam biegania) na skocznię, czyli mocno pod górę w Cygańskim Lesie... Nie miałam sił, nie chciało mi się, ale ona biegła obok mnie i mnie dopingowała. Mówiła, że dam radę. I dałam. Było to dla mnie symbolicznym przezwyciężeniem słabości i niemocy. Właśnie między innymi  dzięki temu wydarzeniu mogłam później rzucić palenie papierosów, wspierając się myślą: wbiegłam na skocznię to i palenie rzucę :D... :).

8 komentarzy:

  1. Mam podobnie, wole chodzic niz biegac (ehhh... ta zadyszka!). :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzenie równie dobre :), byle w tempie :D

      Usuń
  2. najbardziej podoba mi sie cytat z 15km :) ja też biegać nie lubie choć zimą kiedy nie moge iść na rolki czasem ide pobiegać z mamą - to ona jest winna temu , że tak kocham ruch :),a przezwyciążyć przezwyciężyłam siebie w tym roku wyruszając na rajd pieszy 100km w 24 godzny - przeszłam tylko 37km. ale dlamnie aż 37 i nie moge doczekać sie przyszlego roku żeby przejść kilka,kilkanaście kilometrów wiecej aż kiedyś całą setke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na taki rajd to bym i ja poszła. Uwielbiam chodzić... Poszukam gdzie takie są w Bielsku i okolicy :)

      Usuń
  3. A ja tam mój rower lubię :)
    (choć i o bieganiu myślałam....ale tylko myślałam ;)))

    OdpowiedzUsuń

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)