Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzisiaj jest dzień karmienia (się też) miłością :)

sobota, 14 maja 2016

Mała zagłada

Są takie książki, których przeczytać nie jest się w stanie... Próbowałam i pewnie wrócę, dopóki się właścicielka nie upomni (bo to pożyczona książka), ale chciałam mieć to "za sobą", więc napiszę. Dlaczego?
Istnieje coś takiego jak "pamięć pokoleniowa", może "pamięć genetyczna"... Istnieje. Wiem, bo sama mam wspomnienia, które nie należą do mnie... To ciekawe, prawda? Nie pamiętać dzieciństwa, szkoły podstawowej, a nawet średniej, a pamiętać paraliżujący strach dziadka i bolesną panikę babci z czasów wojny.
Książka opowiadana pamięcią mamy autorki (Reni), wzbogaconą nową pamięcią Anny Janko. Autorka jest dociekliwa, szuka wspomnień nie tylko u Reni, ale także u jej rodziny, u mieszkańców Soch i przyległych wsi, u innych ocalałych. Jej mama o sobie pisze, że jest nie ocalała. Jej życie zostało przecięte gdy miała 9 lat, w chwili śmierci obojga rodziców (rozstrzelanych przed podpaleniem domu, a może w tym samym czasie). I takie już pozostało do końca. Zawsze z tym ułamkiem dziewięciu lat..., co by się nie działo.
Anna Janko opowiada o swoich odwiedzinach w Majdanku i pewnie w Auschwitz, ale tego już nie doczytałam. Majdanek wystarczy. O Auschwitz opowiada oczami, emocjami innych. Bez emocji.
Przepłakałam dwie trzecie tego co przeczytałam (ponad połowę całej książki).
Nie wiem, czy takie książki się poleca? Jest napisana pięknym językiem. I jest nasycona. Jest tak nasycona jak ciała we krwi, tak pełna jak dół w opowieści o rozstrzelaniu osiemnastu tysięcy czterystu osób (zabijanych warstwami) - dorosłych i dzieci (matki trzymały je nad głowami, by się nie potopiły - jakby to miało jakieś znaczenie...) w dole wypełnionym krwią, do którego musiała podejść woda, bo przecież niemożliwe, żeby w ludziach było aż tyle krwi... Tak nasycone są to opowieści. Wspomnienia. Historie z pamięci pokoleniowej. Nowe. Niechciane. Świadczące.
Czy polecać? Czy czytać?
Chyba trzeba chociaż spróbować...?
Na samym końcu spis domów. Imiona. Zabici. Ocalonych znacznie mniej, czasem dziecko, czasem dzieci.


Jest to przy tym opowieść o więzi między matką, a córką, o próbach uwolnienia się, a może pogodzenia z byciem dzieckiem ocalałej, z akceptacją nieswojej pamięci... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)