Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

piątek, 29 lipca 2016

Świętowanie na Wielkiej Raczy

Miało być inaczej.

Taki podtytuł tego posta i tego wyjścia w góry nasuwa się sam, ale z drugiej strony...

Może właśnie miało być tak? ;). Nie było przecież źle. Było inaczej niż sobie wymyśliłam, niż sobie wymyśliłyśmy z Gosią M., z którą planowałam to wyjście, z którą powtarzałam rok temu: że chciałabym być po, za rok o tej porze (po habilitacji rzecz jasna), i która mówiła później: zobaczysz niedługo będziesz wnosić szampana na Babią, albo: czekam już kiedy napijemy się wspólnie szampana świętując...


Jechaliśmy na trzy samochody i oprócz Romka, byli wszyscy, z którymi chodziłam po górach myśląc o tym, że będę kiedyś z nimi to wino musujące pić ;). Wszyscy plus jeden kolega, którego dotąd nie poznałam.
Tu na zdjęciu większa część ekipy

A tutaj cała

Byłam w trakcie leczenia zapalenia dróg moczowych, na antybiotyku, osłabiona bardzo... Niosłam szampan (wino musujące tzn.), aparat - a nie, aparat niosła Edytka (o, jaka jestem jej wdzięczna :D ) i statyw (ostatnią godzinę niosła Renia, wielka to dla mnie pomoc była :)).
Plan był taki, że ci słabsi - a jak się okazało, także ci co chcieli po prostu, niezależnie od wszystkiego iść ze mną - idą drogą krótszą wprost na Przegibek z Roztok, a ci silniejsi idą drogą z Rycerki Dolnej (a może Górnej? - cały czas mi się myli... :/), o dwie godziny dłuższą, spotykamy się na Przegibku i dalej idziemy już razem... A dalej, to jak wiadomo jeszcze 4 wspólne godziny :D...
Stało się inaczej :). Po szalonych dwóch godzinach na Przegibku, kiedy ja fotografowałam motyle:
a dziewczyny (Renia i Edytka) grały (czymś co przypominało mi fresbee) i wygłupiały się radośnie

uznałyśmy, że więcej czekania nie wytrzymamy i poszłyśmy dalej... (w promieniach słońca ;) )
Dotarłyśmy na Wielką Raczę około godziny 17.30, zjadłyśmy mocno spóźniony obiad i czekałyśmy na resztę grupy (w tym Gosię M., z którą chyba najbardziej chciałam się spotkać).... W tym czasie, czekając jednocześnie na zachód słońca (przecież po coś wnosiłyśmy cały ten sprzęt) robiłam zdjęcia:

 Edytka też zrobiła mnie:


A także Gosia M., gdy tylko przyszła:

tu, gdy się okazało, że zasięg wcale nie jest taki jakby się chciało... ;/



  I jeszcze krzaczki ;):
Wreszcie reszta grupy dotarła na szczyt:
i mogliśmy otworzyć szampana i go wypić ;)
 Ja się trochę bawiłam naświetlaniem:
Robiłam zdjęcia nocne i księżycowe , i... i tęskniłam za M., który w tym (nocnym) czasie pracował podczas Lata w Jasienicy (na które dotarłam dzień później i gdzie robiłam zdjęcia podczas koncertu Łobuzów)..., nie mogłam się zdecydować, czy bardziej chciałabym być tam z nim, czy tu w górach z przyjaciółmi (szkoda, że nie dało się tego połączyć.. hlip).  W każdym razie poszłyśmy (ja, Gosia M., Renia i Edytka) spać o 23, z zamiarem natychmiastowego zaśnięcia i pobudki o 4 na wschód słońca... Spać nie spałam prawie wcale (dziewczyny też zresztą niespecjalnie), z przyczyn ode mnie niezależnych, ale wstałyśmy o czasie:









fot. Edytka
 Ta sama chwila w obiektywie Piotra:
I Gosi M.:

I znów zdjęcie Edytki:
 W międzyczasie w aparacie P.

oraz Gosi M.:

 



 I zdjęcie zrobione przez Edytkę:
I jeszcze raz od Piotra:
 Dziewczyny (Edytka i Gosia):
 (Renia, Edytka i Gosia):
 (Renia, Edytka, Gosia i ja - fot. Piotr):
 Szaleństwa Reni :D - po wykonaniu mostka ze stania!

 Portrety:

 Wschód był przepiękny - zdjęcia na lb-fotografia.blogspot.com:


 I prawie na koniec jeszcze kilka zdjęć od Piotra:





I od Gosi:






Ale dużo tych zdjęć :D... :)... jak fajnie, że tyle... :D.  Gdy przygotowywałam wpis, nie miałam zdjęć od Gosi, ale teraz, z nimi, jest suuper!

A już całkiem na koniec, zapraszam na foto-bloga do wpisu gdzie więcej zdjęć ze wschodu słońca.

;)

Wypad uważam za udany... i choć żal mi, że nie ze wszystkimi spędziłam tyle czasu ile pragnęłam, to pocieszam się, że przecież nie raz jeszcze w góry pójdziemy... :D...  - góry to jedna z bardziej stabilnych rzeczy we wszechświecie ;)...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)