Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzisiaj jest dzień radości

poniedziałek, 10 października 2016

Masz w sobie siłę

Masz w sobie siłę. Życie pełne pasji i spełnienia. Elizabeth Lesser.


Jak na ironię czuję się osłabiona, zaatakowana przez potwora - przeziębienie, który siedzi w zatokach, w nosie, a ból promieniuje do zębów. Zgodnie z przesłaniem książki mogę się zastanowić co mi to mówi, co ja, wszechświat, chcą mi powiedzieć. Może nic, może to reakcja, odreagowanie, a mnie pozostaje przyjąć ową chorobę i puścić. O tym też jest w książce.

Jest też o Przemianie Feniksa jakiej zostajemy poddani, bądź poddajemy się sami, czasem wielokrotnie w naszym życiu. Taką Przemianą Feniksa może spowodować śmierć członka rodziny lub przyjaciela, rozwód, czy rozstanie z partnerem/ką, utrata pracy, poważna choroba - słowem wszystko, co konfrontuje nas ze zmianą. Wszystko co powoduje, że w ogniu rozpaczy spalone zostaje "ja", "ego", by narodzić się... ponownie, bo przecież nie jesteśmy wstanie pozbyć się owych atrybutów człowieczeństwa, ale po tych narodzinach, powstaniu z popiołu jesteśmy już jednak inni.

Chodzi o to, by tej przemianie towarzyszyła otwartość i miłość. By się jej poddać. Z miłością. Wtedy następuje poszerzenie czegoś, co nazwałabym przestrzenią serca, a nie jego zamknięcie - bo owym traumatycznym przeżyciom może też towarzyszyć zamknięcie spowodowane urazem. Więc nie zamykajmy się. Pozwólmy sobie cierpieć... Z całą miłością jaką mamy dla siebie. Miejmy jej możliwie najwięcej. Z miłością, czułością i otwartością wobec samych siebie pozwólmy sobie na zmianę, na Przemianę i cierpienie temu towarzyszące, a później radość z tego, co pozostało i powstało nowego.

Pamiętam moje pierwsze spotkania z psychoterapią. Wchodziłam i natychmiast płakałam. Płakałam nie wiedząc skąd się biorą te łzy. Niekiedy chciałam być silna, więc nie płakałam przez cały czas, wychodziłam jednak z gabinetu i natychmiast zaczynałam płakać - na chodniku, na ulicy...

Czego się nauczyłam podczas własnej Przemiany Feniksa? Między innymi tego właśnie by nie bać się emocji. Dawać sobie do nich prawo. Wciąż to trenuję, bo moją (i zapewne nie tylko moją) wbudowaną reakcją jest wyparcie bólu lub wzruszenia i natychmiastowe stanięcie znów na nogach. No więc Elizabeth Lesser mówi - poddaj się zmianie, pozwól sobie na odczuwanie. Podobnie jak moją wbudowaną reakcją na pojawienie się "problemu" jest kontrreakcja i natychmiastowe znalezienie rozwiązania. I znowu w toku zmian jakie zachodziły w moim życiu, w procesie dojrzewania, Przemiany Feniksa, odkryłam to o czym pisze autorka "Masz w sobie siłę" - zatrzymaj się, przyjrzyj się temu co się dzieje, nie działaj. To (nie działanie) dla mnie bardzo trudne i wciąż się tego uczę. Myślę też, że taka łagodna, pełna miłości konfrontacja z cierpieniem jest szczególnie trudna dla mężczyzn, ale i dla nich "jest nadzieja" ;)...

Dziś cierpię. Jest to cierpienie fizyczne, (ból głowy, nosa, zatok), ale też pewnie spotęgowane tym, że w związku z bólem nie mogę funkcjonować "normalnie", że utraciłam kontrolę nad swoim ciałem. Ono robi właśnie co chce - choruje, a ja, mogę się z tym nie zgadzać, przeciw temu buntować, ale to nic nie da przecież... Mogę też odłożyć to wszystko, co dziś i jutro miało mieć miejsce (dziś joga, jutro góry) i pobyć w tej chorobie. W gruncie rzeczy, odpukać, niegroźnej. Pozwolić sobie na chorowanie. Pozwolić sobie na słabość ;)..., nawet na użalenie się nad sobą (byle nie za długo). Och, jaka to dla mnie trudna lekcja z akceptacją własnej słabości, a trwa i trwa odkąd się moja Przemiana Feniksa rozpoczęła (i wygląda na to, że dotąd się nie skończyła)...

No więc w książce jest o tym. Jest też o innych ludziach wokół nas. O tym, jak bardzo są oni ważni. Że właściwie nie ma niczego cenniejszego niż drugi człowiek: dziecko, rodzic, partner, przyjaciel, mistrz, współtowarzysz, ktoś spotkany w drodze. Niby oczywiste, ale jednak nie do końca... Warto przypomnieć sobie, przemyśleć, warto przeczytać.

I ostatnia rzecz, o której już trochę było - nieopieranie się zmianom. Więcej - zaakceptowanie zmian. Tej najważniejszej jaką jest śmierć. Ale śmierć nie tylko w aspekcie kończącym życie człowieka w formie fizycznej jaką znamy, ale także śmierć, która wiąże się z przemijaniem i ze stratą (pozorną).

Jest w tej książce też wiele innych wątków. Relacje z dziećmi, z partnerem, w społeczności itd... Czytałam ją bardzo długo. Bo też i nie jest to lektura na jeden wieczór ;)...  Myślę, też, że wiele podobnych myśli znajdziemy gdzie indziej. Jest tu dużo buddyzmu zen, odwołań do wartości chrześcijańskich, holistycznego widzenia świata i człowieka w nim. Jeśli ów tytuł pojawi się na waszej drodze - sięgnijcie. Na pewno warto.

;)...

Urwis mnie dziś nie opuszcza..., ja na tapczan, on za mną, ja do komputera, on za mną... Więc jeszcze jedno zdjęcie ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)