Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

poniedziałek, 24 października 2016

Po stronie idei ;)

Właściwie jestem ignorantką. Nie jestem nawet pewna, czy mi wstyd z tego powodu... Chyba nie. Nie każdy musi się angażować w sprawy społeczne i polityczne. Odkąd pamiętam żyłam we własnym świecie i choć z czasem zaczął ów świat wypuszczać macki w tzw. rzeczywistość, to wciąż stanowią one jedynie coś na kształt przyczółków ;)....



No, ale dzisiaj wzięłam udział w Czarnym proteście. Dlatego, że Czarny protest staje po stronie być, w sytuacji być albo nie być, mnóstwa idei, w które, w tym moim świecie osobnym, głęboko wierzę. To wiara w prawo do samodecydowania, także w temacie aborcji (ale choć temat bardzo ważny, niedobrze gdyby stał się tematem zastępczym). To niezgoda na hipokryzję i przekłamywanie nie tylko słów kobiet, ale też praw biologii. To moje głębokie obrzydzenie wobec manipulacji, zarówno za pomocą religijnych, jak i społecznych nacisków. To wstręt do wzbudzania poczucia winy.
To sprzeciw wobec podejmowania decyzji o prawach kobiet bez konsultacji tych praw z samymi zainteresowanymi -  wręcz organicznie nie znoszę tego rodzaju arogancji i apodyktyczności.  Sprzeciw wobec indoktrynacji w nauce oraz wprowadzania kolejnych, chorych zmian w systemie oświaty (w tym w szkolnictwie wyższym) znów bez udziału jej przedstawicieli.
I mogłabym tak jeszcze długo, ale w zasadzie zgadzam się z większością haseł noszonych na transparentach i wygłaszanych przez organizatorki i uczestniczki Czarnego protestu.



Nie lubię wszelkich masowych imprez (choć polubiłam koncerty ;) ). Przypomina mi się wtedy piosenka Kazika (Kultu) pt. Tłuszcza... Czuję się nieswojo, podczas wykrzykiwanych haseł, migania światełkami, skandowania itd. Wydaje mi się to dziecinne, wręcz śmieszne. Z drugiej strony, choć być może tu już zadziałała psychologia tłumu, gdy tak stałam w grupie wielu kobiet i mężczyzn i dawałam się złapać w powtarzanie haseł, czułam momentami, że biorę udział w tworzeniu historii ;). Oby tak było. Bo przejmuje mnie lękiem myśl o kraju, w którym przyjdzie żyć mojemu dziecku i pewnie szybciej niż się spodziewam, moim wnukom...


2 komentarze:

  1. Nie składaj parasolki!:)
    Politycy liczą na takich jak ty, to znaczy ludzi żyjących w kręgu swoich spraw. Są jednak chwile , gdy trzeba ten krąg opuścić.

    OdpowiedzUsuń

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)