Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

sobota, 31 grudnia 2016

Drżenie kropel wody

Wspomnienie zeszłego roku w 12 miesięcznych, fotograficznych odsłonach znajduje się w poprzednim poście, a więc TUTAJ ;).


Wszystkim zaglądającym do mnie życzę, by rok 2017 przyniósł spokój i nadzieję. To co się dzieje nie tylko w naszym kraju w ostatnim czasie, bardzo jest niepokojące, więc budujmy poczucie bezpieczeństwa w taki sposób jaki jest możliwy - w najbliższym otoczeniu samych siebie, by utrwalić poczucie, że przynajmniej w nas  i z nami wszystko jest w porządku... :).

W zeszłym roku złożyłam sobie samej życzenia, które były wyjątkowe, gdyż pozostały nieopublikowane... ;)
Ale myślę, że, w ramach podsumowania, mogę je w zapisie skrótowym przypomnieć:
życzyłam sobie by ten rok był rokiem miłości, miłości we wszystkich aspektach mojego istnienia i istoty mnie samej;
złożyłam życzenia mojemu wewnętrznemu dziecku - ofiarowując mu schronienie, miłość, akceptację i bycie w nieskrępowanej radości...;
złożyłam życzenia mojej wewnętrznej nastolatce - ofiarowałam tej mnie miłość i pogodzenie, docenienie piękna i poczucie własnej wartości...;
i wreszcie swojemu wcieleniu dorosłemu, życzyłam miłości (w sobie i wokół siebie), wzrastania w kobiecości, w cieple dawania, kochania i bycia kochaną - ofiarowałam tej mnie szacunek i poczucie bycia kochaną.

W prywatnym swoim zeszycie życzenia poszerzyłam o te dla mnie - matki, dla mnie - pracownika naukowego, dla mnie - poetki itd... :)... To bardzo piękne i polecam każdemu z Was: wypisać role w jakich występujecie w życiu i złożyć każdemu z tych wewnętrznych wcieleń osobne życzenia, zapewniając o miłości, akceptacji, szacunku.

Nie jestem pewna, z perspektywy tego roku, czy wszystkie życzenia się spełniły, czy potrafiłam zawsze być przy sobie. Czy dbałam należycie o wewnętrzne dziecko - wiele razy słyszałam jak płacze, skulone w kąciku, jak woła, tęskni, za miłością, za opieką, za byciem przy nim... Przemawiałam wtedy czule do tej zlęknionej mnie, przytulając siebie samą w głębi serca. Niekiedy jednak to wołanie było przeze mnie ignorowane i moje wewnętrzne dziecko wciąż nie jest nasycone miłością, gotowe by radośnie zatańczyć podążając własnymi ścieżkami, choć tak bardzo lubi to robić, a ja uwielbiam gdy tak się dzieje :).
Zmierzyłam się też z bardzo potężną klątwą przeszłości, związaną zarówno z moim nastoletnim czasem, jak i aspektem kobiecości. Była to trudna, bolesna sprawa, ale, choć blizny zawsze zostają, mam poczucie zagojenia tej rany... :)....

Mijający rok jest też wyjątkowy z kilku innych powodów, ale o nich pisałam przy okazji podsumowania "andrzejkowego" ;)...

A co na nowy? Nie wiem... Może w Nowy Rok napiszę dla siebie nowe życzenia? :)..., póki co i sobie, życzę to co Wam, o czym napisałam na samym początku, tego postu... Buziaki :*

4 komentarze:

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)