Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień twórczej energii

środa, 19 kwietnia 2017

Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji

Nieprzypadkowo Martin Pollack użył w tytule określenia ucieczka. Fala emigracji, która przetoczyła się przez Europę w drodze do raju była właśnie ucieczką od coraz większej nędzy i braku perspektyw w ówczesnej* Galicji.



Naprawdę była to jednak najczęściej ucieczka z nędzy w nędzę... Zarówno w stronę Ameryki - Stanów Zjednoczonych, jak i Brazylii, czy Argentyny. Jedynie Kanada dawała jako takie szanse na spełnienie marzeń biednych, zdesperowanych ludzi, przeważnie wieśniaków, tzw. chałupników. W nadziei na lepsze warunki do życia, a także w chwilach rozczarowania, gdy coraz więcej mieszkańców wsi wracało niekoniecznie bogatszych zza oceanu, miał nawet miejsce epizod emigracyjny w kierunku Moskwy. Jaki by nie był kierunek tej ucieczki, dzięki powieści można prześledzić losy wybranych postaci, a także szczegółowo zapoznać się z systemem wokółemigracyjnym, zbudowanym na siatce naciągaczy, mamiących często niepiśmienną biedotę perspektywą łatwych pieniędzy i szybkiego bogactwa. Ludzi, emigrujących w dziesiątkach i setkach, najczęściej z przystankiem w Oświęcimiu traktowało się przy tym jak bydło... Pozbawieni nie tylko pieniędzy, ale i godności, zostali wydani na pastwę agentów, których jedynym celem był jak największy zysk. Nie było więc jednych cen biletów na statek dla wszystkich (a najniższa z nich to często cały majątek: kilka krów, kawał pola i pożyczka u rodziny lub kolejnych pośredników), a uzależnione były one od posiadanych pieniędzy, które z kolei w ogóle warunkowały wyjazd. Ludzi zastraszano, nie mogli więc skierować się do służb państwowych, żandarmeria zresztą też była przekupywana... Dodatkowo kwitł handel delikatnym mięsem, a więc kobietami... W swojej opowieści Martin Pollack szczegółowo opisuje, jak i dlaczego to było możliwe. I jak nie wiele się rożni od tego, co ma miejsce i dzisiaj.
Duży fragment książki poświęcony jest procesowi agentów emigracyjnych, przeważnie z Oświęcimia, a także prześladowaniom głównie wobec rosyjskich żydów, które przyczyniły się do powiększenia fali uciekinierów.
Bardzo ciekawe, choć ja akurat nie przepadam za takim typem narracji, brakło mi spoiwa (przeszkadzało skakanie od postaci do postaci), choć opowieści reporterskie rządzą się swoimi prawami ;). Tu szczególnie istotne jest takie przedstawienie tematu, jakby dotyczył czegoś co dzieje się dziś, przed oczami. Być może w jakimś stopniu tak właśnie jest?

I trochę szkoda, że zdjęcia nie są podpisane.

Tak, czy siak warto przeczytać.

------------------
* lata mniej więcej 1880 - 1910

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)