Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzień przypływu dobrostanu, miłości i piękna we wszystkich sferach życia

środa, 12 kwietnia 2017

Cortazar - ośmiościan

Zbiór opowiadań Julio Cortazara - zwrócił moją uwagę tytuł (niezależnie od autora, którego bardzo lubię).



Pierwsza ściana Liliana płacze


"(...) poprzez słowa widzę siebie, jakbym był kimś innym, mogę myśleć na każdy temat, o ile potem to zapiszę"

Przepiękne opowiadanie... Ach... :)...

Druga ściana Kroki po śladach


"Tak — pomyślał Fraga nalewając sobie następny kieliszek wina — wszystko się łączy, wszystko się zamyka, teraz już tylko, trzeba to napisać"

Trzecia ściana Rękopis znaleziony w kieszeni

"dziewczyna siedząca naprzeciw, nie patrząca na mnie, oczy niechętnie zagubione w tym rodzaju bezkrólewia, kiedy to cały świat wydaje się obserwować jakąś odległą strefę, cały świat, ale nie dzieci, te patrzą na rzeczy naprawdę i wprost, aż do dnia, kiedy się je nauczy umieszczać oczy w przerwach, patrzyć nie widząc, z tą obojętnością wobec wszystkiego, co bliskie, wobec wszelkiego odczuwalnego kontaktu, każdy pod własnym kloszem,umieszczony w nawiasach, dbający o minimalną ilość wolnej przestrzeni pośród obcych kolan i łokci, chroniący się we „France-Soir" lub w wydania kieszonkowe"

 "Byliśmy punktualni i omówiliśmy filmy, pracę, sprawdziliśmy częściowe różnice zapatrywań politycznych, ona w dalszym ciągu akceptowała mnie, jakby jakimś cudownym sposobem wystarczała jej ta teraźniejszość bez motywów, bez pytań, tak jakby nawet nie zdawała sobie sprawy, że pierwszy lepszy kretyn mógłby uznać ją za łatwą lub niemądrą; przyjmując i szanując nawet to, że w kafejce nie usiłowałem usiąść na tej samej ławeczce, że na ulicy Froidevaux nie objąłem jej pierwszym gestem intymności, że wiedząc, że jest niemal sama — młodsza siostra bywała często nieobecna w mieszkaniu na czwartym piętrze — nie powiedziałem, że chcę wejść na górę."

 Czarta ściana Lato

"W oknie łeb konia niezbyt silnie ocierał się o wielką szybę, w ciemnościach biała plama wydawała się przezroczysta; wyczuli, że koń zagląda do środka, jakby czegoś szukał, już nie mógł ich widzieć, mimo to stał dalej, rżąc i chrapiąc, z nagłymi odskokami to w prawo, to w lewo."

Piąta ściana Tu, ale gdzie, jak

"Ty, który mnie czytasz, czy nie zdarzyło ci się coś, co zaczyna się we śnie i wraca w wielu snach, ale nie jest tym, nie jest tylko snem? Coś, co jest tu, ale gdzie, jak?"

"Nudzą mnie czasoprzestrzenne hipotezy, ente wymiary, nie mówiąc o żargonie spirytystów, o astralnym życiu, o Gustawie Meyrincku."

"przeczytać to raz jeszcze, znaczy pochylić głowę, przeklinać przypalając nowego papierosa, zastanawiać się nad sensem stukania na tej maszynie, dla kogo, no, może mi powiesz, dla kogo, kim jest ten, kto nie wzruszyłby ramionami i nie zaklasyfikował szybciutko, ad acta i zabieraj się do czegoś innego, do innego opowiadania"

Szósta ściana Miejscowość zwana Kindberg

"nie zapomnieć o aspirynie, gotowa mi zacząć kichać, smarkata z mokrymi włosami, cała twarz oblepiona grzywką i deszcz obmacujący ją na brzegu szosy"

"cisze, kiedy wszystko jest skórą, powolnym gładzeniem włosów, wichrem, przeczeniem i pytaniem, butelką wody mineralnej, z której pije się wprost, która przechodzi z ust do ust gasząc  to samo pragnienie"

Siódma ściana Fazy Severa 

"nie wiem, czy całkowicie to zrozumiałem, ale odczułem nagłą pustkę, coś w rodzaju pustej krypty w jakimś zakamarku pamięci, która powoli pulsowała niby spadające krople"

"potem ja wejdę do siebie na górę i zacznę grzać sobie wodę na maté, nie warto kłaść się, jak jest tak mało czasu, lepiej włożyć nocne pantofle i palić, i popijać maté, te rzeczy, co pomagają na wszystko"

Ósma ściana Szyja czarnego kociaka

"To była gra, jasne, ale dlaczego nie była zabawna, dlaczego nie czuł, że to gra, chociaż nie mogło to być nic innego, nie było powodu, żeby wyobrażać sobie, że to coś innego."

"Niech pani nie mówi głupstw — powtórzył Lucho zagubiony w czymś, co teraz grało w różne inne gry, w pożądanie, w nieufność, w opiekuńczość. — Może to i nienormalne, ale należałoby znaleźć przyczynę, należałoby. W każdym razie, po co iść aż tak  daleko. Zamknięcie albo tasak. Także coś.
— Bo ja wiem — odpowiedziała. — A może właśnie należy iść bardzo daleko, do samego
końca. Może to byłby jedyny sposób, żeby z tego wyjść."

"pokój obejmował ich nagich, uwolnionych, leciutko dotykających wzajem swoich rąk, piersi, włosów, pozwalali sobie tak leżeć pieszcząc się bez końca, widząc się powtarzającymi się dotknięciami, wdychając swój zapach w ciemnościach, szepcząc o szczęściu urywanymi sylabami, biciem serc."

"otwórz mi, Dina, jeszcze możemy znaleźć świecę, umyjemy się, zimno mi, Dina, już tu idą z kocem, typowe, gołego zawsze owija się w koc, będę im musiał powiedzieć, że leżysz tam, za drzwiami,  niech przyniosą drugi koc, niech wyważą drzwi, niech ci obmyją twarz, niech cię pielęgnują, niech cię chronią, bo mnie już nie będzie, zaraz nas rozłączą, zobaczysz, zabiorą nas oddzielnie i daleko jedno od drugiego, czyich rąk będziesz szukała, Dina, czyją twarz będziesz drapała teraz, kiedy niosą cię wszyscy razem z madame Roger."

Koniec.

Czytałam te opowiadania na raty kopiując tylko niektóre fragmenty spośród  tych, jakie mnie zatrzymywały, uwodziły... Przeglądam je teraz ponownie i mam poczucie, że są zawieszonymi w czasie bąblami, balonami, pełnymi znaczeń... Polecam bardzo gorąco ten zbiór jeśli jeszcze go nie czytaliście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)