Spotkania - album haig

Spotkania - album haig z Mariuszem Wysłychem
           

Dzisiaj jest WYJĄTKOWY dzień!


Dzisiaj jest dzień karmienia (się też) miłością :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Tatry :)

Miało być inaczej ;), wysoko, z widokami, ale... Już w piątek wiedziałyśmy jaką zapowiadają pogodę i że prognozowane są burze...

Fot. Gosia M.

Ale zanim była sobota i burze to była droga do, w czasie której nawigacja wyprowadziła nas w pole, a więc na drogę przez Słowację, którędy nie mogłyśmy jechać, przez co straciliśmy ponad półgodziny, ale dzięki czemu trafiliśmy na taki przepiękny zachód słońca...


Zdjęcie od Gosi (to małe to odbicie, księżyc będzie za chwilę):
Fot. Gosia M. 

Zdjęcie z telefonu - znów miałam ze sobą wyłącznie 50-kę i brakowało mi szerokości..., telefon to ma ;/

Przejechałyśmy może ze dwa kilometry, gdy naszym oczom ukazał się księżyc, wyglądał prześlicznie i gdy zobaczyłam zjazd na polną drogę, zdecydowałam nie myśląc, ale zerkając we wsteczne lusterko, czy ten za mną zdąży ;), i hamując jak tylko się dało, aby jeszcze było bezpiecznie na tę drogę wypatrzoną zjechałam... Chłopcy myśleli, że wjeżdżamy do rowu - się musieli przestraszyć.
Warto było, choć wyłącznie żeby sobie popatrzeć, bo zdjęcia ani trochę nie chcą oddawać tego co widzieliśmy...



Kapliczka dla Romka ;) (Gosia kazała zrobić, to zrobiłam)

Podczas gdy księżyc wschodził, słońce się schowało...

Romantyk Przemek przyozdabiał mamę kwiatami :D (za nim widać jeszcze  podskakującego Dominika - siostrzeńca Gosi).

Po przyjeździe i rozpakowaniu się, poszłyśmy, zaopatrzone w odpowiedni na tę okoliczność napój, na spacer, poszukać księżyca i zrobić mu zdjęcia ;)


Wieczorem naradziłyśmy się co do planów na dzień następny, a jak wiadomo miały być burze...

Burze miały być najpierw o 9 i 17, później ok 12, a na innej prognozie od 15... Zmieniłyśmy więc z Gosią plany i zamiast na Kozi Wierch pojechałyśmy do Zakopanego i na Gubałówkę. A że wstaliśmy wszyscy o 5 to na Gubałówce byliśmy o 7...
O, tak byłyśmy my dwie:

Gdy zeszłyśmy była 9 może, pogoda żyleta, burze przesunęły się na tę 15 właśnie, więc szybka decyzja, idziemy z Kuźnic na Nosal. I poszliśmy :).

Z przystankami na fotografowanie przyrody ;) - poniżej, i fotografowanie fotografujących przyrodę  ;) - powyżej... :)

Na Nosalu robiliśmy sobie zdjęcia ;)

(i miny :D)
Fot. Gosia M. 

Fot. Gosia M. 

Fot. Gosia M. 

Pozowałyśmy w różnych okularach ;)...



Z dziećmi:

I komórką ;) - wiatr wiał:

z zaskoczenia :)
Fot. Gosia M. 

Później fotografowaliśmy się dalej, ale już na skale ;).
Najpierw samą skałę:

Później fokę wysokogórską:
 Fot. Gosia M. 

Fot. Gosia M.

Kozicę tatrzańską niepospolitą:


Koziołki matołki (bez urazy, tylko poprzez skojarzenie z filmem) ;)

Później, czego się można spodziewać, zeszliśmy ;)
Przysiedliśmy sobie przy tamie i zrobiliśmy zdjęcia :D - artystyczne portrety

 Fot. Gosia M. 

Fot. Przemek M.

I poszliśmy na Krupówki i na targ, gdzie przetestowałyśmy patyczek do aparatu:

A ja zaopatrzyłam się w pamiątkowe prezenty urodzinowy dla dwóch pięknych kobiet (obie mają imiona na A.) i dla siebie w naszyjnik czerwony:
Fot. Gosia M.

Po czym, poszłyśmy do Tunelu - tam umówiłyśmy się z chłopcami, którzy zamówili już pizzę, dla Gosi i mnie, tradycyjnie już ze szpinakiem i orzechami. Gdy kończyliśmy jeść zaczęło padać. A później lać:

W między czasie zrobiliśmy zaopatrzenie na wieczór ;) (chłopcy oglądali mecz) i posiedziałyśmy w przepastnej kuchnio-jadalni gospodarzy (wygłupiając się na sofie,  na której nie dało się normalnie siedzieć):
Fot. Gosia M.

i na krześle ;)


I tak nam minął dzień pierwszy ;)... Więcej zdjęć znaleźć można na foto-blogu :)
Drugiego dnia poszliśmy na MOK i przez Świstówkę do Piątki, a stamtąd obok Siklawy znów do Palenicy... Fajnie, choć mgliście i widoki umiarkowane...

Ale najpierw był ranek... i trochę słońca:


W mgiełkach też...

Tak sobie szliśmy ;)
Fot. Gosia M. 

I my nad Morskim Okiem :)


I kot ;):

I Gosia:

I nie tylko ;) (widok na MOK):
 Fot. Gosia M. 

Na Świstówce :)

I jeszcze z telefonu zdjęcie na Dolinę Pięciu Stawów:

Takie ścieżki kamienne :)

I nie tylko ;)
Fot. Gosia M.

I w Piątce:
Fot. Gosia M.

I koniec na dziś ;)... , ależ  to długa relacja była... :D... A zdjęcia są z niedzieli TUTAJ.

2 komentarze:

  1. Kiedys (kiedy to bylo?) tez latalam po Tatrach, teraz juz tylko po plaskim, bo kondycji na wspinaczki brak. ;)
    Nie tylko piekna, ale z pewnoscia wesola wycieczka w tak doborowym towarzystwie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :), towarzystwo jest najważniejsze :D... :)

      Usuń

Witaj na blogu Foki Wysokogórskiej :)

Jestem niewinna

Jestem niewinna - zapraszam do zapoznania się z książką:)