piątek, 9 lutego 2018

Mustapha El Boudani (Maroko/Sahara)


Dzisiejszy koncert w Klubokawiarni Aquarium dostarczył niezapomnianych wrażeń....

Dymna napisała: "Z otoczenia wyłączałam się jak przy medytacji, a nawet było to bliskie snu z otwartymi oczami. Jakby wszystko inne znikało, rozpuszczało się, włącznie z umysłem i było tylko to. Takie prawdziwe tu i teraz.". Dla mnie ten stan był bliski fazy tuż przed zaśnięciem, gdy jeszcze jestem świadoma rzeczywistości, ale umysł już zaczynał błądzić w fazie marzeń sennych... - zasypiałam. Muzyka Mustaphy gdzieś przenosiła... Może w przestrzeń, żeby nie powiedzieć "przepaść" międzykulturalną?, a może to dzięki tej "przepaści" umysł, nie umiejący przypisać dźwięków do niczego znanego, wyłączał się? Nie wiem..., ale było to ciekawe doświadczenie...



fot. Dymna Kruk


Dla mnie to było też trudne z przyczyn osobistych - ten koncert wywołał nagle wiele obrazów... - bezpiecznie w tej fazie przed snu, ale zmysły się i tak wyostrzają i dominujące staje się uczucie dojmującego żalu... No nic... To nie ostatni raz zapewne :(... (i zdecydowanie nie pierwszy, choć zwykle to przychodzi po prostu).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Witaj na blogu Lisa i Jaskółki :) (anonimowe komentarze bez podpisu są usuwane)